Zmiana tożsamości kojarzy się większości osób z powieściami science fiction lub alternatywnie z niskobudżetowymi filmami szpiegowskimi. Mało kto jednak wie, że jest ona nie tylko możliwa, ale także w pełni legalna. Co więcej nie kosztuje więcej niż… roczne składki na polski ZUS. Niemożliwe? A jednak. Z tego wpisu dowiesz się nie tylko jak legalnie i stosunkowo niewielkim kosztem zmienić tożsamość tj. imię, nazwisko i inne dane identyfikacyjne, ale także w jaki sposób… mieć więcej niż jedną tożsamość. Gotowy – zapraszam do lektury.

Bohaterem naszej historii będzie osoba imieniem Tomek. Tomek marzył o tym, aby posiadać drugą tożsamość. Poprzez drugą tożsamość rozumiem sytuację, w której posiadamy dokumenty wydane przez jakiś kraj (np. Polskę), ale równolegle posiadamy legalne i oryginalne dokumenty wydane przez władze innego państwa na INNE dane osobowe niż te, które widnieją w dokumentach państwa źródłowego. Mówiąc inaczej mamy do czynienia z sytuacją, gdy np. władze Polski wydały nam paszport na nazwisko: Jan Kowalski, natomiast władze innego kraju wydały paszport na nazwisko Tomasz Kwiatkowski. Obydwa dokumenty są legalne i można się nimi posługiwać. Zatem teoretycznie (i praktycznie) mamy dwie różne tożsamości. Jak to możliwe? Jak Tomek tego dokonał? Wyjaśnienie poniżej.
W pierwszym kroku Tomek znalazł kraj, gdzie można założyć niewielkim kosztem (około 2500 USD) spółkę offshore oraz uzyskać certyfikaty rezydencji podatkowej. Wybór Tomka padł na Seszele. Cechą charakterystyczną spółki offshore w tym kraju, jest to, że nie płaci ona żadnych podatków, jeżeli tylko uzyskuje dochody poza Seszelami. Jeśli tak się dzieje, to spółka nie musi prowadzić ksiąg rachunkowych ani nawet posiadać konta bankowego. Więcej o spółce na Seszelach przeczytasz TUTAJ. Zgodnie z lokalnym prawem, jeśli prowadzimy spółkę minimum 12 miesięcy (a konkretnie rzecz ujmując jeden rok obrachunkowy) i mamy siedzibę na Seszelach oraz „teoretycznie” z biura w tym kraju prowadzimy działalność operacyjną (np. sprzedając coś w Europie) to możemy po takim czasie rozpocząć procedurę ubiegania się o paszport tego kraju. Wniosek paszportowy argumentujemy żywotnym interesem Seszeli. Jak to możliwe? Bardzo prosto.
Najprostszym sposobem wykazania, że w żywotnym interesie władz Seszeli leży przyznanie nam paszportu jest uargumentowanie wniosku tym, że chcemy na Seszelach płacić podatki. Jak pisałem wyżej, jeśli prowadzimy działalność (sprzedaż/świadczymy usługi) poza terytorium Seszeli i nie na rzecz obywateli Seszeli to nie tylko dochody z takiej działalności nie podlegają opodatkowaniu, ale także nie muszą być ewidencjonowane w księgach rachunkowych, gdyż dopóki nie sprzedamy niczego na rzecz obywatela Seszeli lub na terytorium Seszeli to… nie musimy takich ksiąg prowadzić. W konsekwencji możemy wpisać w księgi rachunkowe co tylko chcemy tzn. dowolną ilość operacji i dowolne kwoty. Nie jest to w żaden sposób weryfikowane. Tomek stworzył w pliku Excel zgodnym z Company House na Seszelach księgi rachunkowe z których wynikało, że jego spółka w ciągu ostatnich 12 miesięcy miała obroty rzędu 10 milionów euro i dochody na poziomie 6 milionów euro. We wniosku paszportowym wskazał, że żywotnym interesem państwa Seszele jest to, aby mógł płacić na Seszelach podatki jak każdy inny rezydent tego kraju. Argumentował także, że chce na stałe zamieszkać na Seszelach, tutaj mieć siedzibę swojej korporacji (spółki na Seszelach mają co do zasady sufix Corporation Limited np. Fajna Firma Corporation Limited). Idąc dalej Tomek uargumentował we wniosku, że tej sytuacji czuje się w moralnym obowiązku, aby płacić w tym kraju podatki, ale nie może tego robić, gdyż nie jest tutaj faktycznym rezydentem podatkowym.
Wniosek paszportowy Tomka został pozytywnie rozpatrzony (jak każdy inny tak uargumentowany wniosek) i po zamknięciu roku obrachunkowego, odczekaniu kolejnych 6 miesięcy (tyle zajmują formalności) oraz tygodniowych wakacjach na Seszelach – Tomek otrzymał paszport. Po odczekaniu kolejnych 6 miesięcy pełnomocnik Tomka wraz z Tomkiem udał się do odpowiednika naszego Urzędu Stanu Cywilnego na Seszelach celem złożenia wniosku o… zmianę imienia i nazwiska.
Jak to możliwe? Dokładnie tak samo jak w Polsce – procedura jest bardzo podobna. Tomek we wniosku o zmianę danych osobowych w paszporcie Seszeli (wystawiony był na dane: Tomasz Arkadiusz Kowalski) wskazał, że obecne dane osobowe niezwykle utrudniają mu nawiązywanie relacji towarzyskich i biznesowych. Nazwisko jest niewymawialne dla mieszkańców Seszeli podobnie jak pierwsze i drugie imię. Tomek poprosił o listę najbardziej popularnych imion i nazwisk występujących na Seszelach i najpopularniejsze wpisał we wniosku o zmianę danych. Jeśli Cię to dziwi – użyj Google i przekonasz się, że dokładnie taka sama procedura jest w Polsce, jeśli np. Twoje nazwisko budzi śmiech lub kojarzy się w sposób jednoznacznie wulgarny lub seksualny. W ciągu 3 tygodni Tomek otrzymał pozytywną decyzję i… jego dane na Seszelach zostały zmienione. Tomek wystąpił o nowy paszport. Oczywiście nie pozbył się „starego” polskiego paszportu co oznaczało, że posiadł dwa legalne, uznawane międzynarodowo dokumenty na różne dane osobowe. W polskim paszporcie: Tomasz Arkadiusz Kowalski a w seszelskim Jean Paul Hoareau.
Czy Tomek popełnił przestępstwo? Absolutnie nie.
Czy dokumenty są legalne i można się nimi posługiwać: Absolutnie TAK.
Jaki był koszt całej procedury: około 7 tysięcy USD (w tym założenie spółki, zatrudnienie księgowego, który stworzył księgi rachunkowe, opłata roczna za prawo prowadzenia spółki na Seszelach: 2×890 USD). Do tego doliczyć trzeba tygodniowe wakacje na Seszelach (przeloty + hotel). I w sumie tyle.
Czy to czego dokonał Tomek jest powtarzalne i może być zrobione przez każdą osobę?. Jeśli tylko nie ściga Cię Interpol, nie zbudowałeś nigdy piramidy finansowej czy też nie handlowałeś narkotykami – nic nie stoi na przeszkodzie, aby uzyskać drugi paszport na inne dane osobowe niż te, którymi posługujesz się obecnie. Jeśli masz pytania, zajrzyj TUTAJ.


